Wojownicy – Erin Hunter

Koty to ssaki towarzyskie, a jednocześnie dumne i niezależne. Najczęściej spotykane jako zwierzęta domowe, żyją również dziko, w pobliżu siedzib ludzkich. Czy widząc kota żyjącego na wolności, zastanawialiście się jednak kiedykolwiek jak wygląda społeczność tych zwierząt? Przyjrzymy się temu, czytając książkę Erin Hunter pt. Wojownicy: Ucieczka w dzicz.

Osobiście bardzo lubię koty, ze względu na ich usposobienie i zachowanie. Ich obecność zawsze działa na mnie kojąco, dlatego jeśli w moim otoczeniu znajduje się kot, zawsze staram się nawiązać kontakt, choć tylko wtedy, kiedy również zwierzę tego chce. Może dlatego żaden kot mnie nigdy nie podrapał ani nie ugryzł. Jednocześnie zrządzeniem losu mam alergię na kocią sierść, dlatego (ze smutkiem) nie mogę sam posiadać swojego pieszczocha. Ale jednocześnie nie mogłem przejść obojętnie obok serii Wojownicy, która ukazuje nam, jak może wyglądać życie tych cudownych zwierząt na wolności. Z ich perspektywy.

W każdym obecnie żyjącym kocie pozostały ślady wszystkich wielkich kotów. Nie bylibyśmy nocnymi myśliwymi bez naszych przodków z Klanu Tygrysa, a nasza miłość do ciepła słońca pochodzi od Klanu Lwa.

Erin Hunter

Na drodze wojownika

Głównym bohaterem książki Erin Hunter jest Rdzawy, kot żyjący w domu ludzi, których teren styka się bezpośrednio z granicą lasu. Choć dni upływają pieszczochowi leniwie i nie musi się on martwić o swój byt, to codziennie śni o polowaniu na myszy jak prawdziwy łowca. W pewnym momencie jego ciekawość świata bierze górę nad rozsądkiem i rusza w dzicz, gdzie spotyka inne, wolne koty. A gdy zostaje mu zaproponowane dołączenie do ich klanu i zostanie wojownikiem, podejmuje decyzję która już na zawsze zmieni jego życie.

Każdy kot to urodzony wojownik

Żyjące w dziczy koty dzielą się na cztery klany: Pioruna, do którego dołącza Rdzawy oraz Rzeki, Wiatru i Cienia. Wszystkie mają ściśle określone terytoria i gorączkowo strzegą swoich terenów łowieckich przed rywalami. Biada tym kotom, które w poszukiwaniu zwierzyny zapuszczą się poza granice wrogiego klanu, którego wojownicy będa walczyć tak długo, aż nie przepędzą intruzów. W lesie bowiem obowiązują twarde reguły i tylko ich przestrzeganie może zapewnić przetrwanie.

Walka o przetrwanie

To co bardzo mi się spodobało w pierwszej odsłonie cyklu Wojownicy to przedstawienie społeczności dzikich kotów, która działa wedle surowo określonych zasad i hierarchi. W pierwszej kolejności każdy kot ma działać dla klanu, a nie dla siebie. Tyczy sę to m.in. zdobywania pokarmu. Codziennie, łowcy polują na myszy i inne małe zwierzęta, ale cała żywność jest zbierana dla klanu i dopiero w porze jedzenia każdy kot może zabrać z zapasów coś dla siebie.

Słodziaki

Tu nie ma miejsca na obżarstwo czy lenistwo. Każdy członek klanu ma rolę, którą musi spełnić: jedni polują, inni zajmuja się kociętami, opatrują rany czy leczą choroby. Szczególną kastą są Wojownicy, wszak inne klany tylko czekają na to by przepędzić swoich rywali i przejąć ich terytoria. Dlatego koty takie jak Rdzawy muszą uczyć się walczyć by jako wojownik dbać o bezpieczeństwo swojego klanu.

Dla miłośników kotów

Jedyne zastrzeżenie które mam dotyczy przekładu. Nie samego tłumaczenia, bo to jest prawidłowe, ale samego faktu jego występowania. Już tłumaczę. Podczas czytania pierwszej części cyklu Wojownicy, mocno odczułem nadużywanie imion bohaterów w dialogach. Te bowiem składają się (w przekładzie) z dwóch członów, funkcjonujących jako jeden wyraz. I tak mamy Ognistą Łapę, Kurczą Łapę, Piaskową Łapę czy Szarą Łapę. Wyobraźmy sobie teraz rozmowę tych czterech kotów, gdzie co rusz pojawia się imię bohatera i nieodłączny wyraz „łapa”. Przyznam, że po paru takich dialogach czy opisach narracyjnych, miałem już trochę przesyt, a nawet stało się to trochę uciążliwe.

W oryginale imiona kotów brzmią podobnie: Firepaw, Ravenpaw, Sandpaw i Greypaw. Tu również nieodłączny jest wyraz „paw” ale brzmi to nieco lepiej, bo same imiona stanowią faktycznie jeden człon, a do tego są krótsze. W każdym razie taka jest moja osobista opinia. Podsumowując, Wojownicy: Ucieczka w dzicz to bardzo lekka i miła w odbiorze lektura, którą polecam zwłaszcza kocim ulubieńcom. Zarówno tym starszym jak i młodszym. Wszak wszyscy kochamy koty.

Kto posiada kota, nie musi się obawiać samotności.

Daniel Defoe

Rocznik 1989. Absolwent uczelni ekonomicznej, nie pracujący w zawodzie. Amator fotografii oraz górskich wycieczek. Gracz konsolowy i erpegowy. Strażnik Tajemnic. Wciąż nie wie co będzie robił w przyszłości.

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Shoggunik
Shoggunik
7 miesięcy temu

O wygląda jak coś w sam raz dla mnie, dzięki! 🙂

1
0
Would love your thoughts, please comment.x